czwartek, 29 grudnia 2011

Czas odkurzyć bloga



Trochę czasu minęło od ostatniego posta.
Dzisiaj na blogu bez szaleństw, nazwałabym to obiadowym recyklingiem.
Odgrzany ryż z warzywami trochę inaczej podany - podpieczony w muffinkowej formie z odrobiną oliwy.

Mała rozgrzewka do drugiej edycji konkursu DUKA - edukator stylu

niedziela, 26 czerwca 2011

"pesto" z rukoli



Jak mamy nadmiar rukoli i dość zwykłych sałatek to warto wypróbować. Pesto jem z makaronem, nie przepadam za wersją na kanapki, ale równie dobrze się na nie nadaje.
Pesto to co prawda nie jest ale nazwa ładna, to co sobie będę żałować :D

Przepis na mały słoiczek pesto (2 osoby)

Potrzebne: 100g rukoli, 50g prażonych pestek dyni, 50g startego parmezanu (częściej używa się pecorino), 1-2 ząbki czosnku, 100g oliwy (dałam trochę mniej), sól

Przygotowanie: wszystko poza oliwą wrzucam do blendera i miksuje, na koniec dodaje oliwę i mieszam, przekładam do słoiczka lub podaję od razu. W lodówce można przechowywać ok tygodnia

Szybkie śniadanie




Zazwyczaj nie mam czasu na to żeby przyrządzić sobie śniadanie. W biegu jem kanapkę, jogurt albo jem cokolwiek dopiero w pracy. W weekendy nie jest lepiej, bo zazwyczaj nie chce mi się wstać i stać w kuchni od rana ;) Leń ze mnie straszny.
Skończyła się szkoła, teraz tylko dyplom i w związku z tym mam trochę więcej czasu. Niedzielny poranek wyszedł zaskakująco dobrze- w piekarniku ciasto marchewkowe a na talerzu tosty z twarożkiem.

Polecam bo robi się szybko i praktycznie z niczego ;) To jest twarożek z odrobiną jogurtu naturalnego i przyprawami. Ja dodaję szczypiorek i jeśli mam pod ręką rzodkiewki. Całość ułożone na kilku liściach rukoli. Najlepsze na ciepłym toście :]

niedziela, 15 maja 2011

Ziemniaczki Nigelli


Znowu hurtem dodaję kilka rzeczy, które zostały obfotografowane w zeszłym tygodniu i nie miałam za bardzo czasu wrzucać ich na bieżąco.
Na studiach piekielnie brakuje mi normalnych obiadów, gdzie jest ziemniak, warzywo i mięso, ryba albo jakieś inne dodatki ;) Zazwyczaj jem zupy, tosty, sałatki bo ani mi się nie chce ani nie mam za bardzo czasu na dłuższe siedzenie w kuchni.

Nie wiem kiedy i jak to się stało ale udało mi się znaleźć czas na normalniejszy obiad, którego główną atrakcją były pieczone ziemniaczki Nigelli. Odsyłam więc do przepisu:

http://nigella-ucztuje.blogspot.com/2007/08/odcinek3-przysmaki-na-weekend-pieczone.html


Zupa z ciecierzycy



Zazwyczaj mam w szafce zarówno soje i ciecierzycę, ale te puszkowane. Lubię robić z nich pasty na kanapki i w sumie zawsze tylko do tego je wykorzystywałam. Kilka razy natknęłam się na przepisy wykorzystujące cieciorkę w zupie. Zdecydowałam się na coś pomidorowego z czosnkiem, zieleninką i oczywiście ciecierzycą :) W tym przepisie użyłam dużo instant rzeczy, bo miałam je pod ręką ale nic nie broni Was przed wypróbowaniem przepisu na świeżych pomidorach i gotowanej ciecierzycy :)
Zupa przypomina mi w smaku wypasioną pomidorową, dodałam mnóstwo ptysiowego groszku od którego jestem uzależniona, no cóż ;)
Z podanego przepisu wyszły 3-4 porządne porcje zupy.

Zupa z ciecierzycy


Potrzebne: Puszka ciecierzycy w wodzie, włoszczyzna, pół kartonika przecieru pomidorowego (albo puszki pomidorów lub 2-3 duże, świeże pomidory), natka pietruszki, ziele angielskie, liść laurowy, pieprz czarny, 2 łyżeczki cukru, śmietana do zabielenia jak kto woli :)

Przygotowanie: Przygotowujemy bulion lub jeśli się nie chce wrzucamy kostki rosołowe do 2l wody. Ciecierzycę, cukier i pomidory miksuję (zostawiam dwie łyżki cieciorki żeby sobie radośnie w zupie plumkała w całości) i przelewam zawartość do bulionu. Podaję ze śmietaną, groszkiem ptysiowym i sporą ilością natki pietruszki ;)


W zupie brakowało mi tylko odrobiny czosnku, sypnęłam na koniec odrobiną tego granulowanego i było perfect :)

wtorek, 3 maja 2011

Ciasto francuskie, ricotta i salami




Jeśli myślę ricotta widzę właśnie te pierożki. I polecam je z całego serca bo są pyszne i sycące. Robię zawsze dość sporą porcję i po prostu zamrażam, po rozmrożeniu i szybkim podgrzaniu są równie dobre jak ich świeża wersja. Bardzo dobre są też na zimno :) No i przepis nie wymaga dużego nakładu pracy!


Pierożki z ricotta


Potrzebne: dwa opakowania ciasta francuskiego (najwygodniej gotowe, pocięte kwadraty, jeśli nie ma, można pociąć samemu), jedno opakowanie salami w plasterkach, 0,5kg ricotty, dwa żółtka, pieprz

Przygotowanie: Ciasto francuskie rozmrażamy, dopiero kiedy będzie całkowicie rozmrożone rozkładamy je (jeśli jest zwinięte) i tniemy na kwadraty (trójkątne pierożki) lub prostokąty (takie jak na zdjęciu :). Wielkość jest zupełnie dowolna, ja robię zawsze dosyć spore (mniej więcej 10x10cm po złożeniu).

Ricottę i żółtka mieszamy w misce. Dodajemy sporo pieprzu (ma być pieprzne!) i pokrojone w cienkie paseczki salami.

Na pokrojone kawałki ciasta nakładamy farsz (powinno być go całkiem sporo) i składamy ciasto. Brzegi traktuję widelcem, ciasto się wtedy nie rozkleja. Piec według instrukcji na opakowaniu ciasta francuskiego.
Moja mama robiła te pierożki z farszem z dodatkiem parmezanu, warto też spróbować, chociaż ja uparcie robię bez ;)



Spaghetti z pistacją





Kurcze, patrząc na datę ostatniego postu można by pomyśleć, że umarłam tymczasem to tylko praca, uczelnia, przeprowadzka i planowanie otwarcia nareszcie swojej firmy sprawiły, że zupełnie zapomniałam o tym blogu.
Nieubłaganie nadchodzi termin obrony mojego dyplomu, którego tak się składa nadal nie mam złożonego do kupy. Praca, w której jestem od rana do wieczora też nie pozwala mi za bardzo skupiać się na tym co przygotowuję do jedzenia, nie robię niczego widowiskowego poza szybkimi pastami na kanapki [z twarożkiem, avocado albo jajeczne], jem surowe owoce i warzywa i tyle ;)
Wrzucam zaległy przepis na spaghetti z pistacją :) Porcja dla jednej osoby, wszystko jest robione na oko ;)


Spaghetti z pistacjami


Potrzebne: Porcja makaronu, ząbek czosnku, garść pistacji (najlepiej obranych, odrobina oliwy

Przygotowanie: Makaron gotujemy, na patelni podsmażamy czosnek. Makaron wrzucamy na talerz, podlewamy oliwą, wrzucamy czosnek, obrane pistacje i mieszamy.

Tak, to już ;) Nie dodaję do tego żadnych przypraw, może z wyjątkiem odrobiny soli, ale to w dużej mierze zależy od tego jak słone są pistacje.